wtorek, 31 października 2017

71. Lniane zakochanie

Przepadłam. Zakochałam się. Tak po prostu.
Pierwsze spotkanie i od razu miłość. Czy to możliwe?
Już wiem, że len zagości u mnie na stałe, zdradzę kanwę na pewno :)
Nitka i igła same szyją, coś cudownego.
Nie spodziewałam się, że aż tak pokocham len! Teraz haftowanie będzie jeszcze większą przyjemnością :)
A w głowie oczywiście zrodziło mi się od razu milion pomysłów, ech :)








Dane techniczne:
  • len Belfast 32ct kolor perłowobeżowy
  • jedna nitka muliny DMC
  • wzór L'adieu à l'enfance z książki Mon Journal au Point de Croix-Veronique Enginger


27 komentarzy

  1. Jeszcze na lnie nie haftowałam.
    Twoje zachwyty nad nim nie są pierwsze które czytam.
    Chyba powinnam się w taki len zaopatrzyć.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. i mi się marzy ten pierwszy raz ech może kiedyś:)
    ślicznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety len już nie dla mnie - oczka się buntują :(

    OdpowiedzUsuń
  4. I niech miłość trwa do końca świata i o jeden dzień dłużej, a Ty nas obdarz zdjęciami swoich prac:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę Ci tej miłości bo jakoś nie mogę przekonać się do lnu:(((Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie dziwię się!Super:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo takie hafciki bez tła cudnie się prezentują na lnie!:) Ale mnie, tak jak Eluni,o oczy odmawiają posłuszeństwa, czego bardzo żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudnie, po prostu cudnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Musze i ja spróbować, kto wie może też się zakocham? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Romans kwitnie! ;) Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Też teraz planuje korzystać z lnu, twój haft bardzo ładnie się prezentuje i nowa odsłona bloga:) pięknie tutaj u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wcale Ci się nie dziwię. Również darze len miłością ogromną :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super to wygląda :) Ja właśnie chcę SAL haftować na lnie, zobaczymy czy mi się uda 😊 Przy okazji, zapraszam do siebie na candy!

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny haft.
    Len to na pewno świetny materiał.
    Pamiętam, że znajoma mojej mamy właśnie haftowała na lnie. Cudnie wychodziły jej te prace.
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ślicznie :) Oczy się radują na widok tego haftu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. I żyli długo i szczęśliwie ;) Życzę Ci wielu szczęśliwych lat z lnem u boku ;)
    Piękny haft się wyłania :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana haft na lnie wyszedł przepięknie.. Ja sama jestem w nim mega zakochana..;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. To prawda, len potrafi uwieść praktycznie każdego! Śliczny kluczyk :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Na lnie każdy hafcik wygląda lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Sama mało na lnie haftuję ze względu na wzrok, ale podziwiam każde nowe i kolejne zakochanie. Praca delikatnie cuuudna!.
    Przy okazji przypominam się w sprawie wzoru salowego-sodowego-kwietno-panienkowego. Zażabiłam się, zapomniałam niestety umieścić komentarz. Olśniło mnie dziś! Co robimy z tym fantem?!
    Pozdrawiam słonecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz do mnie wiadomość przez formularz na blogu, to coś zaradzimy :)

      Usuń
  21. Nigdy nie haftowałam na lnie. Jest dla mnie zbyt drobny. Miłego wyszywania

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja już dawno pokochałam len, a kanwa to, że tak powiem zło konieczne ;) Muszę wykorzystać to co nagromadziłam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie dziwię się wcale. Haftowanie na lnie to przyjemność, a hafty wyglądają subtelniej niż te wykonywane na kanwie. Twój obrazek piękny
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Miód na moje serce to Twoje zakochanie :)) Czuję się trochę swatką w tym związku ;-) I aż chce się napisać: " A nie mówiłam, że len to jest TO"!!! Życzę Ci, żeby to była długa, gorąca i bardzo obfita w hafty miłość!!! Pozdrawiam Małgosia
    margoinitka.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony komentarz :)

© Hafty Magos | Haft krzyżykowy. Made with love by The Dutch Lady Designs.